7 lip 2013

Kobiece dylematy, czyli jak głupio zabić spontaniczność


Jeśli ktoś kiedykolwiek zastanawiał się nad tym, jakie jest najbardziej niezdecydowane, niepewne i chwiejne pod każdym względem stworzenie na Ziemi, to dziś wszystko stanie się  jasne, a  światłość przegoni mrok niewiedzy. Pewnie się nie domyślacie, ale mowa o kobietach. Mam nadzieję, że sobie nie nagrabię, bo jednak, zdecydowana większość zaglądających tutaj, to kobiety. Może wobec tego, wykorzystacie swoje otwarte umysły i pomożecie wyjaśnić mi to zjawisko, jego istotę oraz powód jego istnienia.



Według moich obserwacji wynika, że mężczyźni nie borykają się z tym "problemem" zbyt często.  Wyjątkiem są sytuacje, kiedy facet zmienia samochód, albo kiedy zmienia kobietę. Albo w takich górnolotnych i podniosłych momentach, kiedy zadaje sobie pytanie: "pić czy nie pić" lub "z gumą czy bez". Ale czego możemy się po nich spodziewać... to tylko mężczyźni. :)

My kobiety, jesteśmy dużo bardziej skomplikowane, a naszym nawykiem już od dawien dawna jest utrudnianie sobie życia. Nie mów mi, że jest inaczej. Powiedz mi ile dzisiaj zastanawiałaś się nad wyborem ciuchów do pracy/ na spacer, ile  zajęło ci rozmyślanie nad tym,  co zjesz na śniadanie, a potem na obiad i kolację. Musli czy kanapka z szynką?  Paznokcie na zielono czy na sraczkowato?  Dać czy nie dać?! I ciągle stajemy przed wyborem, oko w oko z dylematem. Owszem czasem zdarza się  wybrać shake'a z KFC, nie przeprowadzając przy tym długiej polemiki z samą sobą. Wiesz, że masz ochotę na truskawkowego, ale z drugiej strony, czekoladowy tak cię kusi, kurcze, w sumie truskawkowy jest taki orzeźwiający....bla , bla, bla...można tak w nieskończoność.  Nie będę szerzyła hipokryzji mówiąc, że mnie się to nie zdarza, bo bywa, i całkiem dobrze mi to wychodzi, że większość czasu przeznaczonego na zakupy, spędzam w przymierzalni, mierząc trzy sukienki na krzyż, co chwilę zaczynając mierzenie od nowa.

Pierdoły, na które głupio tracimy czas. Postanowiłam sprawdzić, czy kobieta potrafią się bez tego obyć. To przecież sens istnienia, rytuał, tradycja...to jak żyć bez ręki!  Daję sobie dwa tygodnie bez dylematów. Będę podejmować decyzję szybko, a wszelkie wybory, będą rozstrzygane pierwszą myślą, która przyjdzie mi do głowy. Jeśli macie ochotę, możecie  spróbować  tak się pobawić, ciekawe co z tego wyjdzie, może coś zabawnego ?  Podsumowanie zamieszczę po upływie dwóch tygodni. Jeśli zdecydujecie się wziąć w tym udział, to podeślijcie mi swoje przemyślenia na ten temat.





Ach, pochwale się! Kolejna obroniona! :) Teraz będę nadrabiać blogowe zaległości. :)

ściskam Was!

                                                                      Bloglovin

17 komentarzy :

  1. pięknie napisane! :D nienawidzę tego babskiego myślenia, ale ono niestety czasem mnie dopada... dlaczego komplikujemy sobie życie?! uwielbiam spontaniczność i tego się trzymajmy :D
    buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. No pięknie! Szczerze to czekałem aż któraś reprezentująca płeć piękną istota się to tego przyzna :) Ogólnie wszystkie kobiety są obrzydliwie niezdecydowane i odbija się to strasznie na ich partnerach, którzy owego zjawiska nie są w stanie pojąć. Ale rzadko zdarza się, że któraś z Was jest w stanie się do tego przyznać i powiedzieć sobie: dość.
    Czekam na efekty i szczerze powiem, że znam ich efekt. Spontaniczność i szybkość podejmowania trafnych decyzji to wielki krok to osiągnięcia pełnego szczęścia ;)
    3mam kciuki ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj ja często mam takie problemy :P Analizuje wszystkie nawet najmniejsze pierdółki i czasami więcej na to tracę siły i ochoty niż powinnam. Spontaniczność jest fajna, spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Faceci też wbrew pozorom mają sporo dylematów, zbędnie analizują swoje wewnętrzne stany i zastanawiają się nad pierdołami. To nie jest kwestia płci :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mhm, masz 100% racji, w tym, co napisałaś. ja teraz przechodzę przez "te dni" i tym bardziej jestem nie do zniesienia... sama ze sobą nie wytrzymuję. właśnie dziś rano staneliśmy z moim chłopakiem przed wyborem, gdzie pojedziemy: Wrocław, czy Toruń... do tej pory nie podjęłam jeszcze decyzji co chcę i gdzie chcę :D
    pozdrawiam, i klikam obserwowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podpisuję się pod każdym zdaniem. My to wszystko tak analizujemy, a to jest takie głupie. Mnie wkurza odwieczny problem kobiet, jak z tym większego kłopotu nie mam, choć przyznam, że również nieczęsto zdarza mi się pomyśleć "nie mam się w co ubrać", ale jest to naprawdę bardzo rzadko występująca myśl w moim dotychczasowym życiu. Kiedy jednak pomyślę sobie o mojej siostrze czy koleżankach, przyjaciółkach, to w myślach mam "no kurde, wybierz w końcu ten cholerny strój, bo to tylko strój. Ważne, żebyś nie świeciła dupą na ulicy i nie zmarzła/spociła się ewentualnie". My mamy czasem takie problemy, godne pożałowania, że to się w głowie nie mieści. Nie wiem jak faceci mogą to wytrzymywać. Ale oni prowadza takie beztroskie życie, że od zawsze im tego zazdroszczę. Oni mają ogólnie za dobrze. Ale mniejsza z tym. Przybijam pjonę za "Paznokcie na zielono czy na sraczkowato?" :D Lepiej bym tego nie określiła. Poza tym, też wolę orzeźwiającego, truskawkowego shake'a z KFC! :)

    Jakoś zasnęła ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Całkowicie się z tym zgadzam (niestety!). Chociaż, jeśli chodzi o spontaniczność w związku, na przykład 'co dziś robimy', lub 'prezent niespodzianka' itp to my jesteśmy te spontaniczne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bywało, że miał gorsze pomysły ;D
    : *

    OdpowiedzUsuń
  9. I tak przegrasz - ale powodzenia! :P

    OdpowiedzUsuń
  10. kuuuurde, dobrze napisane-nic dodać nic ująć:D ale!-myślę, że ja jednak bym nie dała rady z taką opcją-tym bardziej, że teraz jestem w czasie kobiecych słabości, które u mnie trwają niestety tydzień-wtedy u mnie wszystko się podwaja, złość i niepewność x2 niezdecydowanie i kompleksy x2 i ledwo sobie z tym radzę, dlatego jednak chyba nie teraz-może kiedyś hihi-mocno za Ciebie będę 3mać kciuki!
    Pozdrawiam serdecznie-i strasznie się cieszę, że odwiedziłaś mój blog-bo gdyby nie ten ruch to przegapiłabym mega ciekawy, inspirujący, prawdziwy, oryginalny BLOG!

    OdpowiedzUsuń
  11. Im starsza tym mniej spontaniczna, co mnie strasznie boli. Przez wakacje chcę to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię czytać Twoje wpisy, są bardzo ciekawe. :) U mnie jest z tym różnie, zależy ile mam czasu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Może ja też dam sobie 2 tyg. bez dylematów i "życie stanie się piękne":)

    Fajny blog, przeczytałam parę wpisów, a niektóre nawet długie były;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pół godziny czytam już Twojego bloga, a to znaczy że jest świetny :) Obserwuję! i proszę pisz tak dalej :))

    OdpowiedzUsuń
  15. ja raczej nie umiałabym zrobić sobie 2 godzin bez dylematów. zawsze nad wszystkim się zastanawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. to zaleąy od humoru, sytuacji ...

    OdpowiedzUsuń

Podziel się opinią na temat tego artykułu. Albo zostań na dłużej i obserwuj bloga.