7 gru 2013

Święta Bożego Narodzenia -ŚWIAT WEDŁUG BLOGEREK

Od  tygodnia już grudzień dobija się do drzwi i choć jeszcze nie jest on tak nachalny,  bez śnieżnych zamieci i zasp po pachy, to już każdy grzeje się na myśl o świętach. Rozpoczynają się wielkie przygotowania do ucztowania, porządki, no  i wybieranie prezentów, rzecz jasna. :)

W sklepach kolejki, jak za czasów PRL-u, na wystawach barokowy przepych i choć trąbi się i bębni o tym, że będą święta już początkiem listopada, to i tak, każdy świąteczne sprawunki zostawia sobie na ostatnią chwilę. Dzieci piszą listy do Mikołaja, gospodynie zastanawiają się, jak w tym roku przyrządzić karpia i śledziki, a mężczyźni  szukają choinki, tej jedynej, najpiękniejszej, na widok, której żona nie będzie marudzić.Tomek głowi się, co  w tym roku kupić Ance pod choinkę, bo "ta dziewczyna ma już wszystko", Mariolka mierzy się z dylematem, czy aby skarpetki, to wystarczający prezent dla ojca...

I te unoszące się w powietrzu napięcie....

Ja się w tym okresie nie odnajduję, dlatego kilka lat temu zrezygnowałam z celebrowania tych chwil. Nie tylko przez zamieszanie, stres, ale również z przyczyn wyznaniowych.  Święta zawsze były farsą. W tym roku jestem daleko od domu, tęsknie za bliskimi, ale nie za sprawą nadchodzących  świąt, a tak po prostu. Cieszę  się, że omija mnie świąteczne zamieszanie  i... dodatkowe kilogramy w biodrach. Żartuję! :) Jestem strasznym łakomczuchem, także szkoda mi tych wszystkich przysmaków. :)

a jak u Was obchodzi się święta? W Waszych domach roznosi się już świerkowy zapach?:)

WYPOWIEDZI BLOGEREK:

  • Panna Karina, autorka bloga - Ja sauté
    Od paru lat Wigilię spędzam u mojej siostry i szwagra z jego oraz swoją rodziną. Uwielbiam tam spędzać święta. Atmosfera jest zawsze wyjątkowa. Rodzina szwagra jest bardzo gościnna i ma niesamowite poczucie humoru, a moja rodzina to sobie bardzo ceni, bo sami je posiadamy. Stół zawsze jest pięknie udekorowany, syto i smacznie zastawiony. Po złożonych życzeniach pełnych uśmiechu i życzliwości, zjedzeniu smacznej kolacji i ewentualnym obdarowaniu się prezentami, zmierzamy na Pasterkę. Pierwszy dzień świąt również tam spędzamy, zaś w drugi dzień świąt zazwyczaj jedziemy z rodziną do wujka, czasem nawet zdarzy nam się zawitać do kuzynostwa. Jak powszechnie wiadomo święta mają swoje blaski i cienie. Moje święta są zawsze udane, ale już nie czuję od dość dawna tego uroku. Wydaje mi się, że to głównie przez to, że jest ogromny przesyt wszystkiego. Nawał reklam, ludzie pędzą jak to zaślepione stado i kupują wszystko co popadnie. Nieważne, czy jest to potrzebne czy nie. Ważne, żeby kupić, bo Kowalski ma, a ja nie mogę być gorsza/-y. W powietrzu czuć sztuczność. Wszystkiego jest a dużo, każdy chce się pokazać z jak najlepszej strony. Ludzie nie dostrzegają już piękna w najdrobniejszych, przyziemnych rzeczach. Kto by tam się cieszył z tego, że są na stole pomarańcze, że ryba się nie spaliła. Za często słychać marudzenie i wieczne niezadowolenie, zamiast cieszyć się z tego co się ma. Moje główne minusy, to są właśnie te, które wymieniłam plus to, że nigdy nie jesteśmy wszyscy razem w święta. Zawsze kogoś brakuje (mam tu na myśli zarówno tych żyjących, jak i zmarłych) i tak już będzie niestety zawsze. Boli mnie również myśl, że kiedy ja się cieszę w święta, to gdzieś, ktoś na pewno rozpacza np. z powodu straty bliskiej osoby, z samotności, z biedy, z braku świąt. U nas zawsze zostaje szanowana i celebrowana tradycja pozostawiania na stole wigilijnym dodatkowego talerza dla potrzebującego.
    *


  • Inochi, autorka bloga - Nie znam się, to się wypowiemOkres świąteczny to dla mnie czas wielkiego oczekiwania, a potem… wielkiego rozczarowania. Dzieje się tak, bo Święta Bożego Narodzenia trwają zbyt krótko. Mikołajami bombardowani jesteśmy przez wystawy sklepowe, reklamy telewizyjne już od 2. listopada. Ma się wrażenie, że to wydarzenie powinno być czasem absolutnie magicznym, pełnym miłości, przebaczania. Jak jest w rzeczywistości? Przed godziną zero, będącą kolacją wigilijną, domownicy sprzeczają się jeszcze o to, co kto ma zrobić oraz licytują się w tym kto wypełnił już najwięcej obowiązków, a zatem to jemu należy się odpoczynek. Tak czy owak święta lubię, spędzam je z bliskimi i wierzę w świąteczne cuda. Bo wiecie? Powiem Wam sekret, tylko nikomu nie mówcie: Święty Mikołaj naprawdę istnieje i spełnia marzenia, tylko niekoniecznie te materialne. Istnieje w tej części serca, które nigdy nie dorośnie.
    *

  • Kudels, autorka bloga- Just do it!
    Moje święta

    Moja mama jest perfekcjonistką. Choinka na święta nie może być byle jaka, to musi być śliczna choinka, równa, białe lampki i cudne ozdoby. Wszystko musi być dopasowane. Biało w domu i za oknem czasem też! W domu unosi się zapach ciasteczek, pierników. Mama dużo pracuje, więc ciasta piecze po nocy, rano czuje się nadal ich zapach.

    Od paru lat święta były dla mnie po prostu smutne. Miałam powody ku temu dość osobiste i po prostu, święta mnie nie cieszyły. W tym roku jest inaczej. Cieszę się na czas spędzony z rodziną, kolędy, klimacik. Nie mam dużej rodziny, wigilię zawsze spędzamy wszyscy razem.  Na święta nie ma karpia, bo szkoda nam tych karpi zawsze! Jest za to jakaś inna ryba, nie wiem skąd. Karpiom odpuszczamy. Każdy pod choinką znajduje prezent dla siebie, KAŻDY, nasz pies też, no przecież rodzina! Śpiewamy kolędy, a przynajmniej próbujemy je śpiewać. Jest ciepło, rodzinnie, zawsze wesoło. Potem idziemy na pasterkę, o ile mamy jeszcze siłę :)


    Pierwszy dzień świąt jedziemy do cioci, zawsze tej samej, najfajniejszej na świecie! Tam czeka na nas mnóstwo jedzenia i nie tylko
    :). W ostatni dzień robimy sobie jakąś wycieczkę w góry co by nie zasiedzieć się na amen.

    Co lubię w świętach:
    Atmosferę, klimacik, to że ludzie potrafią się do siebie uśmiechać. Że wyłączamy telefony, komputery i telewizory, w końcu słuchamy siebie. Że mamy czas porozmawiać, że zwalniamy i potrafimy siebie docenić.

    Co mnie wkurza?

    Perfekcyjne porządki mamy Bożenki, stres czy się wyrobimy, a jak się nie wyrobimy to co?
    :) No i raz na jakiś czas konkurs trzaskania drzwiami, nawiązując do stresu :).

    *


  • Lusia, autorka bloga - Zrozum to wreszcie
    Święta, święta! Już wraz z rozpoczęciem się grudnia wyczekuję Bożego Narodzenia, zupełnie jak mały dzieciak, który pędził tylko pod choinkę patrzyć na to, co dostał. Podoba mi się ta świąteczna atmosfera, kolędy, śnieg za oknem, oświetlenia, choinka... Do tradycji można dodać przesadne sprzątanie mojej mamy, która lata ze ścierką od połowy grudnia, ale i to ma swój urok, bo chociaż raz w roku porządnie sobie posprzątam. Najbardziej lubię, już wspomniałam, kolędy, tą zwariowaną atmosferę, tą radość, to jest super :) Wiadomo, dobre jedzonko (żurek z grzybkami, rybka :3), prezenciki (dobra jestem walnięta :D ), wszyscy sobie piszą życzenia, są dla siebie mili... Nawet, jeśli niekiedy to udawana radość czy miłość do 'bliźniego', tak wydaje mi się, że właśnie w tym dniu wszystkie zapory znikają gdzieś niepostrzeżenie :) Warto dodać, że często Boże Narodzenie jest jedynym sposobem na spotkanie całej, całej rodziny, która w tym zabieganym życiu nie ma na nic czasu. No i ludziska, błogie lenistwo! Kto tego nie uwielbia? Ja na przykład w tym roku będę miała około trzech tygodni wolnego, będę spała, leżała, czytała, oglądała, znów spała i leniła się na całego, gotowa (albo i nie) do nowego roku. Te wszystkie ozdoby mi dają taką radochę, pod Galerią Krakowską (centrum handlowe :P ) jest już wieelka choina, kiermasz świąteczny, oscypki, kolędy, aż chce się zaśpiewać: "snow is falling, all around me, children playing, having fun, it's the season of love and understanding, merry christmas, everyone!" i z tym przesłaniem - życzę wszystkim czytelnikom tego bloga, by Święta były wspaniałe!  :)
    *


  • Izulkowa, autorka bloga - i z u l k o w aBoże Narodzenie… Cóż, muszę przyznać, że ja jestem jedną z tych osób, które na grudzień czekają cały rok z niecierpliwością. Kocham Święta, kocham udekorowane choinki, mikołajowe czapki, świąteczne piosenki, a nawet ten komercyjny rozgardiasz który panuje wokół Świąt. Naprawdę nic na to nie poradzę, że gdy widzę pierwsze świąteczne dekoracje, albo usłyszę „All I want for Christmas” w radiu na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Święta kojarzą mi się z ciepłem, z rodzinną atmosferą, ze spędzaniem czasu z moimi bliskimi… z obżeraniem się niesamowitymi ilościami jedzenia  :) Jestem naprawdę bardzo zżyta z rodziną, a Boże Narodzenie to zawsze jeden z najmilszych okresów które spędzamy razem. Już nie mogę się doczekać 24 grudnia, kiedy w całym moim domu będzie roznosił się zapach karpi smażonych przez mojego tatę, mama z siostrą będą piec ciasta, babcia doprawiać barszcz, zjedzie się rodzinka, a ja pomiędzy nakrywaniem stołu, ubieraniem choinki, pakowaniem prezentów i milionem innych rzeczy, będę gonić po całym domu, nucić kolędy pod nosem i denerwować wszystkich dookoła pstrykaniem aparatu ^^ A czy jest coś czego nie lubię w Świętach? Mam wrażenie, że ledwie zdążę się nimi nacieszyć, a już jest „Święta, Święta i po Świętach”. No i zawsze mam problem z wymyśleniem co kupić w prezencie najbliższym… ale w sumie nawet to ma jakiś swój urok :).

    *

  • Nathie, autorka bloga - `Head in the clouds.
    Święta w mojej rodzinie co roku są bardzo klimatyczne. W wigilie zawsze razem zasiadamy przy stole, a pod choinką czekają na Nas prezenty. Wrobiłam sobie również nawyk chodzenia na pasterkę. W świętach najbardziej lubię to, że wszyscy są dla siebie mega życzliwi i nie zawsze jest to robione na siłę, a najczęściej z własnej woli. Święta wpływają na mnie zazwyczaj bardzo pozytywnie. Kiedyś cieszyło mnie jeszcze bardzo ubieranie choinki, ale przez ostatnie kilka lat nie robię już tego ja w domu, więc jakoś przestałam na to wyczekiwać. Nie lubię w nich zapachu kompotu z suszonych owoców (dlatego to do kolacji spożywam zazwyczaj jakieś pepsi lub coś w tym stylu) oraz połowy potraw, których nie jem i ostatnio zauważyłam, że zaczęła mnie jeszcze jedna sprawa bardzo denerwować - kolędnicy, którzy chodzą tylko po to żeby dostać kasę, bo nie potrafią ani dobrze zaśpiewać ani dobrze się przebrać, a pamiętam czasy jak byłam mała kiedy to wyglądało zupełnie inaczej. Nie mogę doczekać się świąt oraz reklamy coca-coli w tv, zazwyczaj jeszcze czekałam na Kevina, ale w tym roku Polsat poczuł święta dużo wcześniej niż wszyscy inni obywatele.

    A i jeszcze nie mogę się doczekać kartek świątecznych, które to dostaję od kilku lat na święta Bożego Narodzenia jak i na święta Wielkanocne, sama również kartki wysyłam i uważam to za mega miły gest, bo wiadomo, że dużo fajniej i milej jest na serduchu jak się dostanie karteczkę niż życzenia na fejsie.

    *


  • Marto aława, autorka bloga - Martosława
    Pamiętam, że jako mała dziewczynka co roku w wigilię koło godziny 16 ubieraliśmy się w odświętne stroje, pakowaliśmy przygotowane potrawy i prezenty i jechaliśmy do babci – tam zbierała się cała rodzina. Babcia z mamą i ciocią krzątały się w kuchni, tata z wujkiem i dziadkiem siedzieli w salonie i rozmawiali nakrywając do stołu, a ja razem z bratem i rodzeństwem ciotecznym siedzieliśmy w małym pokoiku i albo graliśmy w karty albo oglądaliśmy telewizje. Mniej więcej do czasu aż skończyłam dziesięć lat babcia kupowała żywego karpia, który pływał w wannie do póki ktoś się nim nie zajął. Koło godziny 19, kiedy wujek wracał z pracy wszystkie potrawy (zawsze około 10) wędrowały na stół, składaliśmy sobie życzenia i zaczynaliśmy jeść: barszcz czerwony z uszkami, grzybową, rybną, pierogi z kapustą i grzybami, krokiety, karpia + inną rybę z ziemniakami, sałatkę jarzynową, sernik, makowiec, pierniki, ciasteczka i kompot z suszu. Siedzieliśmy tak do 24-1 w nocy co jakiś czas coś podjadając,
    a zawsze kiedy ostatnia osoba zjadła rybę zaczynało się odpakowywaniu prezentów. Śpiewanie kolęd i chodzenie na pasterkę nigdy nie było naszą tradycją, a dziadek zawsze dzielnie próbował śpiewać co kończyło się śmiechem i głośnymi dyskusjami. Teraz kiedy nasza rodzina się powiększyła, miejsca kolacji się zmieniają a wigilijne menu zostało okrojone. Co roku razem z mamą wymyślamy jak udekorować bożonarodzeniowe drzewko, dom, stół wigilijny. Choinka od jakiegoś czasu jest żywa, mała i przemyślana a nie jak kiedyś – kolorowa, ubrana we wszystkie ozdoby jakie tylko są w domu. Około dwa tygodnie przed świętami w moim domu zaczyna się lepienie i mrożenie pierogów i uszek, pieczenie pierników i ciastek i robienie ozdób i stroików świątecznych, tak aby 24 grudnia było mniej roboty. W wigilijny poranek wstajemy wcześnie rano, ja z bratem ubieramy choinkę, mama gotuje coś w kuchni, a tata po powrocie z pracy pomaga w przygotowaniach do świąt. Kiedy kolacja jest u nas i przyjadą wszyscy goście(w sumie jest nas 15 czasami 17) w domu jest wesoło! Głośne rozmowy, dużo śmiechu, oglądanie telewizji, odgrzewanie jedzenia przywiezionego przez ciocie i babcie, moja mała kuzynka biegająca po domu i chcąca wszystko zobaczyć, pies goniący kota, odpakowywanie góry prezentów, życzenia, zdjęcia… a przy tym dużo zamieszania, dużo radości i rodzinna atmosfera – uwielbiam to! W pierwszy dzień świąt odpoczywamy w domu, albo jedziemy do znajomych, a w drugi dzień świąt znów spotykamy się całą rodziną u cioci na urodzinach. I tak z roku na rok w coraz to większym gronie.

    *

    A jak Wy spędzacie  święta? :)

    Ps. Przy tworzeniu posta kolory wariowały, wyrazy skakały, a zdjęcia się przesuwały. Dlatego proszę o wyrozumiałość, a w razie jakiś błędów i pomyłek, należy mi je zgłosić. I oczywiście, ogromne podziękowania dla dziewczyn!:)




    ściskam, Malina
    Bloglovin
    Facebook  

    NOWOŚĆ! Już teraz możesz obserwować mnie na
    INSTAGRAMIE! *klik*
    (To wielka radość,
    gdy mogę obserwować jak Wasze grono się powiększa!
    Aż przywraca to człowiekowi wiarę w siebie. dziękuję:*)






19 komentarzy :

  1. Świetnie Ci to wyszło, pozbierałaś trochę blogerek :)
    Święta spędzam albo w domu rodzinnym, albo u dziadków ;> Nic niezwykłego się nie dzieje, jest sporo zamieszania, dużo ludzi.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie święta zawsze są bardzo rodzinne, jeździ się od domu do domu i odwiedza się, albo wszyscy zjeżdżają się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny post. Ciekawie się czyta. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie święta kojarzą się z tęsknotą i właściwie już niczym więcej. Nie lubię, ale może kiedyś zmienię zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post. Ja tam nie przepadam za świętami, bo kojarzą mi się z wiecznymi awanturami, ale od kilku lat jest inaczej ... chociaż i tak jakoś nie zmieniłam zbytnio nastawienia do świąt.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super post :)) Dla mnie Święta to bardzo rodzinny czas, wspólne ucztowanie (które mnie osobiście bardzo przytłacza, ale cóż, taki urok tych dni..), dużo śmiechu, rozmów..ehh, piękny czas..i co roku cieszę się, że spędzamy je wszyscy razem, że przy tym samym stole siada cała rodzina i nikogo nie zabrakło...

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie Ci wyszedł ten post. Ja tam niedociągnięć nie widzę. Cieszę się, że większość blogerek jednak cieszy się na święta. Nasze życie bywa smutne i ponure, a święta to taki czas kiedy robi się ciekawiej i barwniej. Rozumiem jednak, że nie każdy musi tej euforii ulegać, to naturalne. I nie dziwię się, że to za przysmakami tęsknisz najbardziej. :) Tuż po tym jak wysłałam Ci wiadomość z moja odpowiedzią dowiedziałam się, że u mnie chyba w tym roku będzie tłoczniej, a to oznacza, że również będzie inaczej. Czekam na to z niecierpliwością. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Święta to dla mnie niezwykły czas, chociaż często zapomina się o tym co najważniejsze i po tych dniach budzimy się zniechęceni z myślą "nie poczułam tej magii...". W tym roku postanowiłam, że będzie inaczej! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. rodzinnie, wesoło zawsze w tym samym gronie choć od ubiegłego roku jest z nami moja córcia :D nasza gwiazdeczka :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialny post, nawet nie wiesz z jakim zaciekawieniem go czytałam i te wypowiedzi:) uwielbiam rozmawiać z ludźmi na temat świąt, jak je spędzają, jakie maja tradycje, teraz ciągle tylko to mi w głowie:P już się nie mogę doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja lubię głównie tą otoczkę, bo święta kojarzą mi się głównie ze stresem, kłótnami i fałszywie składanymi życzeniami.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja co roku wyjeżdżam do rodziny, inaczej sobie nigdy świąt nie wyobrażałam, ale chyba teraz dojrzewam do wyjazdy gdzieś.. gdzieś dalej? Atmosferę świąt czuję dopiero w te dni, niekiedy nawet ona mnie omija..

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ciekawy post, podoba mi się jak piszesz. Zaobserwowałam Twojego bloga już jakiś czas temu, jednak ciągle nie miałam okazji żeby przysiąść i poczytać Twoje posty. Nie lubię pisać byle czego i byle jak. Dziś usiadłam, czytam i nie żałuję :)

    Mnie w świętach denerwuje to, że w sklepach od połowy października wystawy sklepowe aż krzyczą tymi świętami, mikołajami, pomysłami na prezenty itd. Niektórzy ludzie w pogoni za najlepszymi prezentami, zapominają o tym, że tak naprawdę najbardziej powinien liczyć się ten czas, spędzony z bliskimi. Nie podarunki i wydawanie pieniędzy. Ludzie stresują się, zastanawiają, tracą mnóstwo czasu, który mogliby spędzić razem przygotowując się do świąt. Mimo tego, bardzo lubię okres gwiazdkowy, bo w domu panuje taka miła atmosfera. Zapewne za sprawą choinki, bombek, innych ozdób, kolorowych lampek i świeczek, które uwielbiam mieć wszędzie zapalone. W samą Wigilię często jest nerwowo, że coś nie wypali, że czegoś nie zdąży się przygotować, dzieciaki są nieznośne, bo widząc prezenty pod choinką, nie potrafią usiedzieć spokojnie. Jednak kiedy nadchodzi godzina 17:00 (u mnie zawsze o tej godzinie jest kolacja wigilijna) jest jakoś tak rodzinnie, przyjemnie. Mimo jakichś rodzinnych sprzeczek, niedomówień, to jest taka chwila, która wszystkich jednoczy. Śmiejemy się, żartujemy, słuchamy kolęd, zajadamy wigilijne potrawy, cieszymy się sobą i mamy nadzieję, że w następnym roku spotkamy się również w tym samym gronie. Na koniec dzieci rozpakowują prezenty i wtedy jest już tylko hałas i wrzawa, i uradowane krzyki dzieciaków :) Natomiast pierwsze i drugie święto to już takie typowe lenistwo, spożywanie potraw i oglądanie filmów świątecznych w tv ;)

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. super post, ciekawe wypowiedzi, śliczne zdjęcia ;) dobrze, ze mnie tu nie ma, bo bym zjechała święta :D

    OdpowiedzUsuń
  15. ciekawy post! czekam z niecierpliwością na święta i na tą całą tajemniczą atmosferę <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Lubię czytać takie wypowiedzi o tym jak spędza się święta u innych :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Lubię czytać takie wypowiedzi o tym jak spędza się święta u innych :) Ps. Pisze komentarz drugi raz bo mam jakieś problemy z opublikowaniem, więc jak będą dwa to nie pomyśl, że jestem jakaś nachalna czy coś ;))

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaczęłam czytać już dawno tego posta, ale oczywiście ktoś mi musiał przerwać. Wiem, że skończyłam czytać w połowie wypowiedzi Lusi. Ale przybywam i kontynuuję! :) Na wstępie dodam, że Picasaweb zniszczyła kolorystykę mojego zdjęcia :( Dlatego ja każde zdjęcia dodaję w formacie png. Mam takie samo zdanie jak Natalia na temat kolędników. Miło jest poczytać opinie innych na dany temat. Czekam na kolejne pytania, na które mam nadzieję również będę mogła odpowiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. duuużo czytania i to bardzo ciekawych rzeczy - to lubię :))

    OdpowiedzUsuń

Podziel się opinią na temat tego artykułu. Albo zostań na dłużej i obserwuj bloga.